sobota, 23 lipca 2016

Gdzie kupuje książki dla siebie i maluszka/ Pisaki dla roczniaka?/ekotuptusie/nowości

Witam :)

Muszę przyznać, że do tej pory nie kupowałam książek w internetowych sklepach. Wszystko się jednak zmieniło, ponieważ biblioteczka mojego maluszka stale rośnie. Nadszedł ten moment, gdy i ona ich potrzebuje. Moja córa kocha książeczki- cała się trzęsie, gdy tylko ujrzy jakąś nowość ;) Każdego dnia przeglądamy je wszystkie(prosi-pokazuje paluszkiem- o książeczkę, ogląda, i oddaje w oczekiwaniu na następną) Książeczki dla dzieci nie są jednak zbyt tanie(choć i są super tanie i świetne propozycje dla najmłodszych) Przerzuciłam się na aros dyskont książkowy. Ceny są znacznie niższe niż te podane np. na stronie empiku. Dzięki temu i mama może coś dla siebie wybrać.




























Przyznam się, że nie czytałam książek na temat pielęgnacji, wychowania dzieci. Teraz wiem, że to była słuszna decyzja bo zdałam się na swój instynkt. Miałam trochę inne plany, ale w pewnych kwestiach sama odpuściłam, dzieć też trochę sobie wywalczył ;)

Aktualnie przeczytałam "Mocno mnie przytul" oraz "Moje dziecko nie chce jeść" Moje podejście na temat żywienia dzieci uległo zmianie już dawno temu. Mimo wszystko(z ciekawości) chciałam zobaczyć co autor ma do powiedzenia na ten temat. Znalazłam rozdział idealny dla mnie. Moja córeczka w wieku 6 miesięcy nie była gotowa na rozszerzanie diety(ani w wieku 8, czy 9 miesięcy) Autor jest pierwszą osobą, która powiedziała mi, że to normalne zjawisko i nie należy się tym przejmować ;)(nasza gastrolog twierdziła inaczej) A teraz? Czasami mnie zaskakuje, więc miałam racje rezygnując z wizyt u lekarki i pozwalając jeść małej tyle ile chciała(na dodatek samej) Karmienie przestało być koszmarem i nie trwa już cały dzień.
"Mocno mnie przytul" mówi natomiast o rodzicielstwie bliskości, zawiera ciekawe odwołania do pierwotnych zachowań. Mam w domu typowe High Need Babies, czyli dziecko o wyjątkowych potrzebach. Nadal potrzebuje znacznie więcej zainteresowania niż inny przeciętny roczniak. Książka, wyjaśniła mi pewne sprawy. Wiecie ile "złotych rad" dostaje każdego dnia? Za cienko ubrane(pojawiają się nawet pytania o rękawiczki- +17), nie noś, bo się przyzwyczai, nie reaguj na płacz itd. Nawet teraz, gdy tylko wezmę dziecko na ręce to jakaś życzliwa mama uświadomi mnie, że od tego służy wózek :D Dodam jednak, że każde dziecko prędzej czy później "zejdzie" z matczych rąk. Teraz na tapecie mamy próby chodzenia, więc małą już nie interesuje przemierzanie świata na rączkach ;)(nosidle itd.) Widuje mamy, które bujają wózkiem na boki(bo typowy sposób już nie działa) i wiem, że w takiej sytuacji wolę wziąć małą na ręce. Przyzwyczaiłam się do mroczków przed oczami, chudnięcia , ale, gdy pojawiły się zawroty głowy to nawet przygarnęłam ją do własnego łóżka ;)- mimo, że kiedyś byłam temu przeciwna. Nadal nie śpię, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że takie maluch wyrastają na super dzieciaki. To prawda. Na placu zabaw jest numerem jeden. Wszyscy są zdziwieni jej grzecznością ;) Tańczy, śmieje się a nawet sprząta. Wystarczy dać jej kawałek ręcznika kuchennego(będzie nim wycierać podłogę), wyrzuca śmieci z piaskownicy mówiąc "be"-a dzisiaj wyrzuciła je do kosza na śmieci(skąd wiedziała?)

Znacie? Polecacie jakieś inne strony internetowe?

Przychodzi taki moment w rozwoju maluszka, kiedy zaczynami zastanawiać się nad kupnem pierwszych kredek.Wybór tego momentu nie jest to łatwy, być może dziecko nie będzie zainteresowane rysowaniem. Myślę, że odpowiedni czas nadchodzi już w okolicach roczku(choć niektórzy byli zdziwieni tym, że moje dziecko już "rysuje") Zobaczyłam, że moje dziecko jest na to gotowe, ponieważ sama dorwała się do długopisu. Sprawiało jej to ogromną frajdę. Dla maleńkich dzieci odpowiednie będą pisaki. Dlaczego? Bardzo łatwo się nimi rysuje, pozostawiają wyraźne, kolorowe linie(dziecko nadal będzie zainteresowane malowaniem czarnym pisakiem po białej kartce-kontrast) Wymagają dużo mniejszej siły nacisku. Muszą być zmywalne i łatwo spieralne (a to nie jest to samo, więc trzeba się mieć na baczności kupując pierwsze pisaki) Nasze pisaki z łatwością zmywają się ze skóry dziecka i nie miałam problemów z ich spraniem z ubranek. Posiadają okrągłą końcówkę - dziecko może nimi manipulować na boki(nie chowa się pod wpływem nacisku itd.)
Minusem jest dostępność. Pisaki Fibracolor Babycolor kupiłam w dyskoncie książkowym aros za 15,75zł.

Nie uważam, aby kredki były czymś złym. I muszę przyznać, że to od nich zaczynałyśmy ;)(a więc to zależy od dziecka) Pierwszy nasze kredki strasznie się łamały i w pewnym momencie mała chciała je jeść. Zdecydowaliśmy się na kredki świecowe Jovi misie (dla dwulatków) Umożliwiają rysowanie każdą stroną kredki. Muszę przyznać, że moje dziecko na początku wolało klasyczny kształt kredek(od nich zaczynaliśmy) Faktycznie nie łamią się tak łatwo. Podczas rysowania słychać odgłos "chrobotania" Nie brudzą.

Zakupiłam również pastele olejne Jovi. Muszę przyznać, że są niezwykle miękkie, posiadają żywe kolory. Malowanie nimi jest tak samo proste jak i w przypadku pisaków. Nadają się do odbiorów w każdym wieku(umożliwiają zastosowanie różnych technik) Nietoksyczne, wykonane ze składników spożywczych(tak samo jak misie Jovi), bezpieczne dla dziecka. Minus? Brudzą, strasznie brudzą małe rączki i ubranka :D ( na szczęście i je udało mi się sprać z ubranek) Nie łamią się tak łatwo jak "twardsze" kredki.




















Szukałam dla mojego maluszka skórzanych, miękkich bucików. Postawiłam na ekotuptusie (wahałam się między nimi a paputkami) Cena takich bucików waha się w okolicach 45 zł(plus cena wkładki- jeśli się na nią zdecydujemy)
Dlaczego miękkie buciki? Nie obciążają podczas nauki chodzenia, poruszają się ze stopą, dziecko może swobodnie poruszać palcami.


Możecie również zapoznać się z tym artykułem. Moje dziecko najczęściej chodzi... boso. Nie zawsze tak się jednak da. Dlatego postanowiłam kupić jej miękkie paputki.
Pozwoliłam jej na zabawę w tych butkach(plac zabaw, miękkie podłoże) i muszę stwierdzić, że ich trwałość nie jest zbyt duża :( Po pierwszym użyciu pojawiły się małe otarcia :( Nadal ich jednak używamy :) 
Na zdjęciu widoczne są także buciki Puma, rozmiar 18, w których moje dziecko chodziło nawet po chodniku- brak jakiegokolwiek zadrapania. 
Wybrałam buciki z cudną aplikacją liska *.*(klik) Posiadają antypoślizgowe łatki.
Minusem jest rozmiar bucików. Dopiero teraz załapałyśmy się na ten najmniejszy ;)





















Kilka nowości. Żyrafka Sophie wykonana z naturalnej gumy(pochodzi z drzewa gumowego Hevea rosnącego w Malezji), barwiona farbą spożywczą. Nastawiłam się na gryzaki z drzewa klonowego(antybakteryjne, drewno pochłania ślinę) Okazało się, że mała lubi gryzaki tak samo jak wózek, lub smoczek. Żyrafkę dostała od swojej cioci. Gryzie ją częściej niż inne gryzaki( a przynajmniej robi to jeśli ją o to poproszę) Mimo wszystko nie jest nią aż tak zainteresowana jak w przypadku innych dzieci(sądząc po opiniach)



Kolejny produkt, który zstąpi nam chusteczki nawilżane(klik)


Wreszcie udało mi się kupić idealne rybaczki(bez motywu bajkowego), oraz idealną, letnią sukieneczkę.




Na wyprzedażach( i nie tylko) upolowałyśmy kilka drobiazgów.










Ręcznie wykonane opaski klik, klik.
W Rossmannie kupiłyśmy ubranka dla misia.










Kolejne opaski klik.










Poszalałyście na wyprzedażach?
Następny wpis będzie włosowy :)



21 komentarzy:

  1. Czekam w takim razie niecierpliwie na wpis włosowy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę nagrać jakiś włosowy filmik :)

      Usuń
  2. Właśnie napisałam długi i wyczerpujący komentarz, który zniknął przez nie wiadomo skąd odświeżenie strony... No trudno, w każdym razie dziękuję za napisanie o High Need Babies. Właśnie o tym poczytałam i w końcu wiem czemu mój mały jest taki wymagający :D W sumie nie jest tak źle, po 11 miesiącach prawie się przyzwyczaiłam do niejedzenia i wstawania miliard razy w nocy ;P

    I dziękuję za link do księgarni. Mój synek uwielbia książki i ciągle staramy się uzupełniać jego kolekcję bo ile można czytać w kółko to samo? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten artykuł bardzo pomógł(http://dziecisawazne.pl/high-need-babies-wyjatkowe-dzieci/) Wreszcie dowiedziałam się, że nie tylko moje dziecko nienawidzi smoczka, wózka, jest nieodkładalne, jedzenie co godzinę to norma(z piersi) i jest mega wymagające. Do roczku zasypiałam o 1 w nocy i budziłam się co godzinę, czasami nie spałam pół nocy, innym razem wstawałam co kilka minut ;) Jest lepiej, z czasem pewnie będzie jeszcze lepiej. Mamy skok rozwojowy, więc zmykam do małej bo mnie "woła" ;)(chociaż mogłabym o tym pisać i pisać :D)

      Usuń
    2. "No będzie brał wszystko do buzi bo nie dajesz mu smoczka" ~moja teściowa. Odkąd mały spojrzał na mnie jakbym go chciała zabić kiedy mu dałam smoczek to nawet o nim nie myślę. W sumie, nawet dobrze - nie będzie problemu z odzwyczajaniem. Najbardziej mnie ucieszyła ta jego niechęć do smoczka kiedy zobaczyłam na oko pięcio-sześcio, wyglądające na zdrowe dziecko ze smoczkiem... A w wózku uwielbia zasypiać. Tylko jak się obudzi to już koniec ;P Ze snem u nas na szczęście jest już lepiej - nadal się budzi kilka razy w nocy i zaśnie tylko przy piersi ale czasem jak jest bardzo zmęczony to nawet u siebie zaśnie i to o przyzwoitej porze - jakoś tak nam się poprzestawiały spacery i drzemki, że popołudniowa jest najpóźniej do 15 więc najpóźniej zasypia o 10 przy nadmiarze energii, a zwykle o 19 <3 pomyśleć, że na początku narzekałam jak sobie przestawił godziny snu :D
      No i tak się wierci przez sen, że chyba sam uznał, że lepiej mu spać we własnym łóżeczku :D Ok, może lepiej nie chwalę dnia przed zachodem...

      Usuń
    3. Niby tak, choć z drugiej strony to ja jestem smoczkiem :D Mała szuka zabawek, bierze je do rączek i się doczepia do mamy. Ma zabawki, więc się nie nudzi i może to trwać i trwać ;) Moje dziecko przez dłuższy czas zasypiało bez piersi( w łóżeczku) Budziła się strasznie często, uspokajała się(i zasypiała w ciągu sekundy) w moich ramionach(u taty zaczynał się atak histerii) Strasznie ciężko było ją odłożyć, choć za którymś tam razem się udawało. Przygarnęłam ją do łóżka bo wielokrotnie się zachwiałam z nią na rękach. Byłam przemęczona i stwierdziłam, że wole ją usypiać na leżąco ;)
      Moja mała odkąd skończyła roczek śpi od 5minut- 1h na dobę(w tym tygodniu parę razy wstała po 5 a nawet 10 minutach :O) U nas to samo. Jak mała się obudzi(nawet jeśli pada) to koniec :/ Moja też się tak wierci- nawet próbuje stanąć na głowie przez sen :D W którejś z powyższych książek przeczytałam, że to normalne :)
      Trzymam kciuki za zasypianie w łóżeczku :) My mamy teraz skok rozwojowy(zaczyna sama chodzić) i jej spanie drastycznie się pogorszyło, ale wiem, że chwilowe ;)

      Usuń
  3. Też mam w domu HNB. Według niektórych rozpieszczam małą, ale zdaję się na swój instynkt. Co do jedzenia, to mała dopiero teraz zaczyna jeść bardziej urozmaicone dania (ma 15 miesięcy); do roku to było w zasadzie mleko i Sinlac.
    PS. Masz śliczne ubranka i kapelusiki. Niestety, moje maleństwo nie daje sobie założyć letnich czapeczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecko też według innych jest rozpieszczone. U nas było tak samo :) Mleczko i tylko mleczko. Z piciem wody to samo( nadal nie chce pić czegoś innego oprócz mleka z 1 fazy) Je natomiast znacznie więcej niż kiedyś(a przynajmniej zje obiad) Przy czym ja byłam strasznie naciskana przez gastrologa(już w 5 miesiącu) Gdyby nie ona to poczekałabym aż mała będzie gotowa na blw. Musiałam co godzinkę(to był horror :/) proponować jej jedzenie, aby do 22 zjadała połowę słoiczka(tego najmniejszego)i co? W 9 miesiącu usłyszałam, że mam jej dawać 2 słoiczki. Jakim cudem? Pożegnałam Panią gastrolog i dziecko odetchnęło z ulgą ;)
      Może jej jeszcze przejdzie. Moja mała dostawała histerii do 9 miesiąca przy zakładaniu czegoś na głowę, lub przez głowę(chwała za ubranka, które dało się założyć "od dołu") Teraz wie, że czapeczka to stój wyjściowy. Pytam się, czy chce wyjść na dwór i sama podaje mi skarpetki, buciki i czapeczkę(wraz z opaską, w domu nie pozwoli jej sobie założyć). Jeszcze niedawno uwielbiała je ściągać(i rzucać na ziemię) Teraz jej przeszło.

      Usuń
    2. P.s my za to czekamy nadal, aż mała polubi(choć to zbyt duże słowo, nie oczekuję cudów) jazdę samochodem ;)

      Usuń
    3. Mój synek też nie lubi czapek :( Zimą było strasznie, teraz przynajmniej o ile nie świeci mocno słońce to mu mogę pozwolić chodzić bez żadnego nakrycia głowy. Czasem zgadza się na jeden kapelusik... bo lubi się bawić sznurkami ;)

      Usuń
    4. U mnie było to samo. Skierowanie do gastrologa, do poradni żywieniowej, do poradni rozwoju itd. Bo dziecko nie chce jeść. Każda wizyta u pediatry to był stres, bo mała jest ciągle poniżej 3 centyla. W ciągu doby nie zjadała nawet połowy tego małego słoiczka dla dzieci. Kiedy gotowałam sama, praktycznie wszystko wyrzucałam, bo skonsumowane były dwie-trzy łyżeczki.
      Co do jazdy samochodem - może Twoja mała ma chorobę lokomocyjną? Bo moja ma - pomogło przepięcie fotelika na przednie siedzenie przodem do kierunku jazdy.

      Usuń
    5. Na kolanach by jechała ;) 1- pasy, 2- unieruchomienie nimi. Zabawki na nic się zdają bo szybko ją nudzą.
      U nas powodem była nieprawidłowa kupka(od 9-11 dnia życia) Widoczna była krew, mała robiła gigantyczne, bardzo rzadkie, śluzowate(dosłownie sam zielony śluz)kupki. Do tego dochodziła dyschezja,(plus bardzo duża ilość gazów) więc kupkę robiła całą dobę ;)(jedną do 3 pieluszek, po każdym karmieniu pojawiała się kupka, a karmienie co 3h było czymś nie do pomyślenia) Jako HNB źle sobie z tym radziła(zresztą dopiero tej wiosny zaakceptowała ... słońce ;) ) Praktycznie nic nie spała(po 5 minut- na rękach ;) , po tym czasie brzuszek ją budził)Byłam na diecie bez mlecznej. Dość wcześnie dostałyśmy skierowanie do gastrologa(który tak czy inaczej w niczym nam nie pomógł)Moich posiłków też nie zjadała. I tak najgorzej było w szpitalu( tam byłam zmuszona w nią wpychać jedzenie bo mnie sprawdzano :P- zresztą od początku uznano mnie za matkę, która pewnie nie ma mleka i głodzi dziecko nie dając jej do jedzenia papek i kaszek) Zgadzam się z autorem książki "Moje dziecko nie chce jeść" W wieku np. 9 miesięcy wyniki mojego dziecka były idealne(pomimo wcinania samego mleka, żelaza jej nie brakowało) Teraz jest troszkę inaczej, ale widzę, że dziecko zaczyna coraz więcej jeść. Dzisiaj zjadła bardzo dużo. To ciągłe monitorowanie, sprawdzanie i mnie strasznie męczyło.
      Czego się dowiedziałaś w poradni żywieniowej? Dalej tam chodzicie?

      Usuń
  4. paputki i sukieneczeki są zjawiskowe:) a mała jak księżniczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda jak aniołek. Udała nam się.
      Butki są cudne, ciężko było zdecydować się na konkretny wzór :)

      Usuń
  5. Urocza dziewczynka:) i pokaźne zakupy:) masz śliczne skórki przy paznokciach:)jak o nie dbasz, tzn. czy wcierasz jakieś olejki, wycinasz, odpychasz po namoczeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak + wcieram olejek migdałowy:)

      Usuń
  6. a wycinasz czy odpychasz skórki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie odpycham. Czasami obcinam, ale lubię naturalny efekt(czyli nie do samego końca)

      Usuń
  7. witaj :) też jestem młodą mamą, :) bardzo fajne książeczki można czasem kupić..w Biedronce. Czasem mają fantastyczny wybór, tylko trzeba trafić.:) Sama kupiłam kilka perełek. A ciuszki super. Ja też poszalałam na wyprzedażasz w Smyku :D pozdrawiam i zapraszam do siebie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Często zaglądam na stronę motyli książkowej, bo ta księgarnia w porównaniu do innych ma dużo książeczek dla dzieci czy poradników dla mam i to w całkiem przyzwoitej cenie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...