środa, 27 kwietnia 2016

Biostymulator wzrostu włosów Mario Lugi, serum hialuronowe inya- recenzja.



Biostymulator wzrostu włosów.
Opis:
Biostymulator Mario Luigi to jeden z niewielu preparatów stymulujących komórki mieszka włosowego o udokumentowanym działaniu klinicznym i dermatologicznym. Preparat zawiera 16 unikalnie dobranych ekstraktów roślinnych, związków organicznych, wyciągów oraz witamin i minerałów. Wyprodukowany jest według receptury, która łączy wiedzę zielarską z najnowszymi osiągnięciami inżynierii kosmetycznej i biotechnologii. BIOSTYMULATOR oddziałuje bezpośrednio na komórki mieszków włosowych, co powoduje stymuluje wzrost włosów, przywraca ich blask i zdrowy wygląd, zapobiega ich wypadaniu. Badania labolatoryjno-dermatologiczne potwierdziły dużą skuteczność jego działania.
BIOSTYMULATOR Mario Luigi - przeznaczony jest do każdego typu włosów. Włosy cienkie i delikatne stają się grubsze i gęstsze, włosy długie zyskują objętość i wzmocnienie. Preparat odbudowuje włosy zniszczone po zabiegach kosmetycznych. Regularne stosowanie kosmetyku w pełni zregeneruje włosy oraz zapewni im jedwabistą gładkość, połysk i zdrowy wygląd. Preparat dostępny jest buteleczkach po 100 ml. Przy codziennej kuracji wystarczy na ok.3-4 tygodnie.

Link do produktu:http://zdrowie-i-uroda.pl/pl/do-wlosow/146-biostymulator-regenerujaco-wzmacniajacy-do-wlosow-mario-luigi.html

Skład:
woda, ekstrakty roślinne: brazylijski żeń-szeń, eleuterokok kolczasty, kłącze perzu, skrzyp polny, pokrzywa, czarna rzepa, łopian większy, przestęp biały, brzoza, prowitamina b5, glikol propylenowy, trilaureth-4 phosphate, lecytyna, kreatyna, jedwab saccharomyces cerevisiae extract, dmdm hydantoin, methylisothiazolinone, methylchloroisothiazolinone.
Stosowanie:
Nanieść niewielką ilość preparatu na skórę głowy delikatnie masując. Nie spłukiwać. Częstotliwość użycia – w zależności od problemów:
  • łysienie - codziennie aż do uzyskania zadowalającego efektu przez minimum 4 miesiące, później 2 razy w tygodniu,
  • nadmierne wypadanie włosów - codziennie przez miesiąc, następnie 2 razy w tygodniu przez okres 2 miesięcy.

Moja opinia:
Ucieszyłam się z możliwości testowania tego specyfiku. Liczyłam na zagęszczenie(bejbiki) i przyśpieszony wzrost włosów. Owszem, moje włosy są bardzo długie, ale nadal dwukolorowe. 



Naturalki są (jak dla mnie) zbyt krótkie, poza tym muszę zagęścić włosy- przeszłam przecież przez poporodowe wypadanie ;) Myślę, że idzie mi to całkiem nieźle. Włosy nie wypadają, ale muszę zaznaczyć, że było ono na minimalnym poziomie. Przyrost w ty miesiącu wyniósł całe 0cm. Liczyłam na więcej, ponieważ po szamponie Yaka wynosił aż 3cm! Baby hair są, choć nie jest to jakaś zawrotna ilość, ale ziarnko do ziarnka ;) Brak przyrostu mnie nie zdziwił. Tego typu wcierki muszę stosować przynajmniej 2x dziennie. Serum ma jednak jedną, dużą wadę- strasznie obciąża. Stosowałam je na noc i każdego ranka myłam głowę, aby móc wyjść z córką na spacer ;) Nawet palce po jego użyciu były jakieś takie lepkie. To ogromny minus, ale ja tak czy inaczej byłam zmuszona myć włosy rano, więc nie musiałam się poświęcać. W przeciwnym wypadku byłabym zawiedziona. Serum posiada także jeden, duży, niespodziewany(producent o tym nie pisze) plus. Koi, nawilża podrażnioną skórę głowy. Po porodzie miałam z nim spory problem i nie liczyłam, że coś mi pomoże. Nie jest to aż taki efekt jak w przypadku Hair Medic(spokój na cały rok), ale nie mogę na niego narzekać. Biostymulator ograniczył łuszczenie i świąd skalpu, a nawet przetłuszczanie się włosów- zostają świeże aż do wieczora( to naprawdę spora zmiana w moim przypadku ;) )
Polecam je każdemu, kto posiada podrażnioną, swędzącą skórę głowy :)



Inya Cosmetics pure hyaluronic acid serum.

Opis:
Wraz z upływem lat skóra traci jędrność oraz napięcie, co przejawia się w powstaniu zmarszczek. Jest to proces, który możemy jedynie spowolnić poprzez naturalne kosmetyki, np. kwas hialuronowy. Jego zawartość w skórze maleje o połowę po upływie 40 roku życia. Warto uzupełnić jego poziom pełnowartościowym kosmetykiem, jakim jest 100 % kwas hialuronowy. Jego zadaniem jest łączenie ze sobą włókien elastyny i kolagenu w skórze właściwej. Systematyczne stosowanie kwasu pozwoli odzyskać młodzieńczy wygląd oraz przywrócić napięcie naskórka. To preparat stosowany w gabinetach kosmetycznych oraz do samodzielnej aplikacji w domowych zabiegach. Doskonały do wzmocnienia efektów zabiegów mezoterapii mikroigłowej przy użyciu derma rollera.
Właściwości: 

wygładza naskórek (zmarszczki, blizny, bruzdy)
doskonale nawilża
przyspiesza regenerację naskórka
uelastycznia i ujędrnia skórę
niweluje objawy trądziku

przyspiesza absorbcję składników odżywczych zawartych w kosmetykach
 Specyfikacja produktu:
  • Ilość: buteleczka 30 ml z zakraplaczem - wystarczy na miesięczną kurację
  • Postać: wodno-żelowa
  • Przechowywanie: w lodówce, w zamkniętym opakowaniu, z dala od światła i dzieci

Link do produktuhttp://zdrowie-i-uroda.pl/pl/kosmetyki/88-serum-hialuronowe.html

Moja opinia:
Serum ma postać bardzo gęstego żelu- uwielbiam takie konsystencje. 

Umieszczony jest w szklanym opakowaniu(pipetka także jest szklana) i należy je przechowywać w lodówce. Na początku, nakładałam je na czystą suchą skórę twarzy, ale nie byłam zadowolona z tego sposobu. Postanowiłam stosować je na lekko wilgotną skórę. Dodam, że moja skóra jest aktualnie bardzo bardzo sucha. Zauważyłam zmniejszone łuszczenie się skóry w okolicach brwi(kremy odpadają- farbowane brwi szybciej mi jaśniały) W pozostałej części twarzy również widzę poprawę, choć cera nadal wymaga nawilżenia. Skóra lekko się ujędrniła( wygładzenia brak), serum ma także działanie regenerujące- co jest chyba największym jego plusem.

Miałyście, któryś z tych produktów? Co o nich myślicie?




czwartek, 21 kwietnia 2016

Wypełniacz do kucyka- recenzja gościnna.

W październiku, autorka bloga http://dzezabell.blogspot.com/ wygrała u mnie wypełniacz do kucyka. Moją recenzje widziałyście tutaj.

Opinia Dzezabell.


"Wbrew pozorom, wypełniacz jest dość problematyczny w użytkowaniu. Ciężko jest go zakryć włosami , tak żeby wysoki kucyk wyglądał schludnie. Niestety nie miał mi kto zrobić zdjęcia, a sama nie potrafiłam złapać ostrości, więc niestety, nie zobrazuje Wam tego. 
Nieco łatwiej jest z niskim kucykiem.




Moje włosy są dość gęste, więc ciężko jest złapać je gumką wraz z wypełniaczem. Do kompletu były dołączone trzy brązowe gumki, mocno rozciągliwe, ale niestety mają tendencję do zrywania się. Mnie aktualnie została tylko jedna, która wygląda w ten sposób.





Podsumowując, jest to ciekawy gadżet dla dziewczyn z cienkimi lub rzadkimi włosami, które łatwiej można złapać gumką(klik)"

Powiem szczerze, że jestem zdziwiona widokiem  przedstawionej na zdjęciu gumeczki. Moje nadal wyglądają jak nowe, ale ja posiadam znacznie cieńsze włosy od autorki. Sam etap zakładania wypełniacza także jest łatwiejszy. Mogę jedynie przypomnieć, że włosy nie mogą być zbyt rzadkie. Wypełniacz jest dość duży i widać go w przypadku dużych przerzedzeń.

Pozdrawiam :)



piątek, 15 kwietnia 2016

Marzec- podsumowanie miesiąca.

Witajcie :)
Na początku miesiąca podcięłam włosy o całe 9cm(i dopiero wczoraj zauważyłam, że nadal są bardzo, bardzo długie) Okazało się jednak, że zdążyły już urosnąć aż 3cm(poprzedni przyrost 0cm) Winowajcą jest szampon Yaka(jedyna nowość na skalpie, spłukiwałam go po 2-3 minutkach)
Planowałam oddać 25 cm na fundację "daj włos", ale włosy farbowane indygo/henną się nie nadają(to pewnie ważna informacja dla niektórych z was) Być może podejmę próbę zapuszczenia naturalnego koloru, by je oddać. W najbliższym czasie planuje ponowne podcięcie części farbowanej.
Aktualnie używam tych oto kosmetyków:

Maseczkę Kallos Lab 35 Sinature Hair mask kupiłam po recenzji u dzikiawózkowa. Petal Fresh Age-Defrying Conditioner używam już od pewnego czasu(to moje 2 opakowanie) Lubie ją za efekt wygładzenia. Herbal Time- szampon dodający blasku i elastyczności z ekstraktem z orzecha włoskiego kupiłam tutaj.




W marcu pofarbowałam włosy henną Fitokosmetik klik.


Jak miewają się wasze włosy?



niedziela, 3 kwietnia 2016

Fitokosmetik krem-henna- gorzka czekolada. Jak sprawdziła się na opornych włosach?

Witajcie :)

Opis:
Krem-henna to połączenie naturalnej henny irańskiej i oleju łopianowego. Dzięki takiemu składowi  krem-henna  nadaje włosom (nawet siwym)  głęboki i żywy kolor gorzkiej czekolady, intensywnie odżywia, nawilża i regeneruje włosy, napełnia je życiową siłą od korzeni, aż po same końce, nadaje włosom połysk i objętość. Zawarty  w kremie olej łopianowy pobudza krążenie w skórze głowy, odżywia i wzmacnia korzenie włosów. Krem – henna poprawia strukturę włosów, otacza włosy, tworząc cienką warstwę ochronną przed słońcem i innymi czynnikami zewnętrznymi.
Krem- henna jest produktem gotowym, nie wymaga wcześniejszego przygotowania, przez co jest łatwy w użyciu i pozwala zaoszczędzić czas.


Sposób użycia: Nanosimy krem-hennę na czyste, suche lub wilgotne włosy, rozprowadzamy równomiernie na całej długości i pozostawiamy nawłokach przez 10 minut lub, w celu uzyskania bardziej nasyconego koloru do 30 minut. Wynik barwienia zależy od wyjściowego koloru i struktury włosów. Po tym czasie należy dokładnie spłukać włosy ciepłą wodą, bez używania szamponu.



Link do produktuhttp://www.sklep.bioarp.pl/pl/p/Fitokosmetik-krem-henna-gorzka-czekolada-naturalna-henna-iranska%2C-olej-lopianowy%2C-olej-ze-slodkich-migdalow%2C-zen-szen%2C-olej-z-kielkow-pszenicy%2C-keratyna/1383
Cena: 7zł

Skład INCI: Aqua, Cassia Obovata, Arctium Lappa Root Oil(olej łopianowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Panax Gingesing Root Extract (ekstrakt żeń-szenia), Triticum Vulgare Oil (olej z kiełków pszenicy), Glycerin, Propylene Glycol, Hydrolyzed Keratin (keratyna), Dimethicone, Xantan Gum, Panthenol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, HC Red 3, Acid Violet 43, N, N-Bis(2-hydroxyethyl)-2nitro-p-phenylenediamine, HC Yellow  2.

Moja opinia:
Z hennami w kremie Fitokosmetik miałam już styczność rok wcześniej. Wypróbowałam bezbarwną hennę w kremie i zraziłam się do innych odcieni. Data ważności nadal była dobra, więc postanowiłam nałożyć je na włosy(z okazji ważnej, rodzinnej uroczystości)
W składzie między innymi znajduje się bezbarwna henna(w czerni mamy indygo), olejki, humektanty, keratyna, lekki silikon, barwniki(i to one są odpowiedzialne za kolor, nie jest to ziołowa, naturalna farba)
W konsystencji wyczułam farfocle(bezbarwna henna), nie była zupełnie gładka. Mieszankę trzymałam na włosach około 40 minut. Przeważnie tego typu produkty muszę trzymać dłużej niż zaleca producent. Pamiętacie pewnie, że na początku "indygowałam" włosy całą noc?(po np.4h różnica w kolorze była zerowa) Bałam się dłuższego trzymania, ponieważ producent piszę o 10-30 minutach. 
Skóra głowy(podrażniona) ukoiła się, przetłuszczanie zostało zmniejszone(taki sam plus odnotowałam w farbach herbal time)
Nie udało mi się w 100% domyć skalpu(dopiero po szamponie)
A co z kolorem? Różnica była naprawdę subtelna. Włosy rozświetliły się(momentami wyglądały na jaśniejsze niż w rzeczywistości, wszystko przez mocny, brązowy blask), mój naturalny kolor został podkreślony. Większą różnicę zauważyłam po farbie tonującej. Na skroniach(już po szamponie) zauważyłam rudawą poświatę(blask) Kolor dość szybko się wypłukał.
Pojawił się lekki(jakby pohennowy- wszak w farbie wyczuwałam farfocle)przesusz. 
Następnym razem sięgnę po czerń. Może wtedy różnica w kolorze będzie ciut większa.






(zdjęcia zrobiłam przed użyciem szamponu, są leciutko wilgotne)

Inne henny w kremie klik.


Podjęłam się testowania dwóch bardzo ciekawych produktów. 
Pierwszy z nich będzie Biostymulator Wzrostu Włosów(klik), drugim serum hialuronowe inya(klik)
Skład biostymulatora i serum:
woda, ekstrakty roślinne: brazylijski żeń-szeń, eleuterokok kolczasty, kłącze perzu, skrzyp polny, pokrzywa, czarna rzepa, łopian większy, przestęp biały, brzoza, prowitamina b5, glikol propylenowy, trilaureth-4 phosphate, lecytyna, kreatyna, jedwab saccharomyces cerevisiae extract, dmdm hydantoin, methylisothiazolinone, methylchloroisothiazolinone.





Mam nadzieje, że będę zadowolona z efektów. Miałyście? 


Zmykamy korzystać z pięknej pogody *.*








czwartek, 17 marca 2016

Yaka - organiczny szampon zwiększający objętość z proteinami owsa i szampon do codziennego stosowania z tymiankiem.

Witajcie :)



Organiczny szampon zwiększający objętość z proteinami owsa.
Opis:
Wyprodukowany z wykorzystaniem 100% naturalnych ekologicznie czystych składników. 
Właściwości: olej z owsa zawiera witaminy B,E, kwasy tłuszczowe i przeciwutleniacze, ma pozytywny wpływ na włosy, nawilża je i nadaje połysku. Poprawia elastyczność włosów, wzmacnia i pogrubia włosy, dodaje im objętości.
Składniki aktywne:
Napary z mydlnicy lekarskiej,owsa,kwiatu lipy,pączków brzozy, szyszek chmielu, masło kokosowe,pantenol, proteiny owsa,naturalne olejki eteryczne.
INCI:

 Aqua with infusion of Saponaria Root, infusion of Oats, infusion of Linden Flowers, infusion of Birch Buds, infusion of Hop cones, Coco- Glucoside, Disodium Laurilsulfosuccinate, Glycerin, Соcamidopropyl Betaine*, Glyceryl Oleate*, Coconut oil, D-Panthenol, Hydrolyzed Oat Protein, Essential oils of Lavandula angustifolia p.miller, Cinnamonum zeylanicum, Pelargonium x asperum ehrh. ex willd (Geranium), Cumin, Melaleuca alternifolia (Tea Tree), Thymus serpyllum (Thyme), Aniba rosaeodora (Rose wood).



Ważność: 24 miesiące od daty produkcji.

Moja opinia:


Plus za pompkę dołączoną do opakowania i przyjemny zapach(wyraźnie czuję cynamon) Szampon dość dobrze się pieni. Spodziewałam się, że będę musiała pucować nim włosy kilkukrotnie ;) Na szczęście nie było aż tak źle jak się spodziewałam. Liczyłam na objętość, lekkość, blask. Doczekałam się jedynie spuszenia włosów ;) Ewidentnie jakiś składnik szamponu mi szkodził. Stawiam na proteiny owsa. Nie byłam w stanie zużyć go do końca.


Na stronie irecomment.ru szampon zbiera jednak pozytywne opinie.

Organiczny szampon do codziennego stosowania z tymiankiem.
Opis:
Wyprodukowany z wykorzystaniem 100% naturalnych ekologicznie czystych składników.
Tymianek Ma bogaty skład chemiczny, zawiera kwas octowy i jabłkowy, flawonoidy, garbniki, karoten, oraz witaminy B i C. W związku z tym, tymianek skutecznie odblokowuje słabe i zniszczone włosy, zwłaszcza po farbowaniu lub trwałej ondulacji. Chroni włosy przed wypadaniem, wzmacnia cebulki włosowe.
Składniki aktywne:
napary z mydlnicy lekarskiej, tymianku, szałwii, mięty, melisy, masło kokosowe,pantenol, alantoina, naturalne olejki eteryczne:tymiankowy, piołunowy,pomarańczowy,bergamotowy,miętowy, melisowy

INCI:
Aqua with infusion of Saponaria Root, infusion of Thyme, infusion of Salvia Officinalis Leaves, infusion of Mint Leaves, infusion of Lemon Balm Leaves, Coco- Glucoside, Disodium Laurilsulfosuccinate, Glycerin, Соcamidopropyl Betaine*, Glyceryl Oleate*, Coconut oil, D-Panthenol, Allantoin, Essential oils of Thymus serpyllum (Thyme), Sagebrush, Citrus sinensis (Sweet Orange), Citrus bergamia (Bergamot), Mentha piperita (Mint), Melissa officinalis (Melissa).

Ważność: 18 miesięcy od daty produkcji.

Moja opinia:

Szampon przyjemnie i delikatnie pachnie(ziołowo) Pieni się tak samo jak jego poprzednik. Brakuje mi pompki -wylatujące farfocle(zwłaszcza pod koniec opakowania) Myślałam, że moje (lekko) suche włosy nie tolerują aktualnie ziół. Zwłaszcza, że poprzedni szampon zafundował mi istny BHD. Tutaj było inaczej. Proteiny zastąpiła alantoina. Włosy nie były wysuszone, pojawiło się nawet lekkie wygładzenie. Oczyszcza-ale włosy nie "skrzypią" aż tak bardzo( jak po niektórych szamponach) Sprawdzi się u fanek ziołowych szamponów.







Miałyście? Pojawi się jeszcze recenzja odżywki i kosmetyków do twarzy firmy Yaka.
Szampony są dostępne tutaj.

P.s moje włosy są teraz 9cm krótsze ;) Chciałam oddać 25cm na fundacje "daj włos", ale okazało się, że nie spełniam warunków(indygo) :/



poniedziałek, 7 marca 2016

Pielęgnacja skóry i włosków noworodka/niemowlęcia, ciekawy gadżet-tron, co zamiast chusteczek?/ Promocja w Tesco.

Witajcie :)

Jak pielęgnować noworodka?- to dylemat każdej młodej mamy :) W swoim przypadku stawiam na naturę, więc czemu w przypadku mojej córeczki miałabym robić wyjątek.
Moja córa nie kąpie się w pianie. Pierwszy miesiąc kąpałam ją(no dobra to zadanie taty :D) jedynie w przegotowanej wodzie(po tym czasie zauważyłam, że moje nadzwyczajnie ruchliwe dziecko potrzebuje czegoś więcej) Dopiero po miesiącu wprowadziłam szampon i płyn do kąpieli(dolewałam odrobinkę płynu do wody)

Wybór padł na EO LABORATOIRE baby care żel&szampon da dzieci 0+ To był naprawdę strzał w dziesiątkę. Łagodny zapach, przezroczysty kolor, praktycznie brak piany. Żel pienił się naprawdę bardzo, bardzo delikatnie, ale domywał skórę dziecka. Nie podrażniał, nie wysuszał. Byłam z niego naprawdę zadowolona.
Skuszona kosmetykami Eo Laboratoires postanowiłam następnym razem kupić krem-mydło dla dzieci 0+ Mydełko jest białego koloru i pieni się mocniej niż żel&szampon. Nadaje się do mycia włosów maluszka. Nie podrażnia i nie wysusza. Jednak wydaje mi się, że szampon jest delikatniejszy. Mydełko jest znacznie bardziej wydajne.
Skóra mojej córeczki była od samego początku dość sucha i szybko zdałam sobie sprawę, że potrzebujemy emolientów. Apteczne(emolium emulsja do kąpieli- próbki dostałam w szpitalu) na niewiele się zdały. Z pomocą przyszedł nam olej migdałowy I Provenzali.

To emolient, który uelastycznia, nawilża, zapobiega powstawaniu rozstępów(zbawienny dla kobiet w ciąży) Najpierw kąpałam małą w "rosołku", ale nie byłam zadowolona z tego sposobu(skóra maluszka nadal była sucha) Postanowiłam nacierać wilgotną jeszcze skórę olejkiem migdałowym i to nam pomogło. Położna odwiedziła nas po miesiącu od urodzenia mojej córki i nie mogła przestać dotykać(i komplementować) jej skóry ;) Skórę głowy smarowałam przed kąpielą(jak widać mała włosomaniaczka miała olejowane włoski od urodzenia :D) i nie doświadczyłyśmy np. ciemieniuszki na główce. Skóra na główce była nawilżona, nie łuszczyła się.
Będąc jeszcze w ciąży dostałam w prezencie oliwkę do ciałka. Do tej pory stoi nieotwierana. To nie nasza bajka.
Kolejną zagwozdką stała się pielęgnacja pupy. Muszę najpierw napisać, że moja córka robiła chyba 100, bardzo śluzowatych, zielonych, podrażniających kupek. Mimo wszystko nie miałyśmy problemów z podrażnieniami. Pieluszki zmieniałyśmy bardzo często, nie było mowy o dłuższym kontakcie pupy z kupką(dodam jednak, że moja córka praktycznie nie spała, miała problemy z dyschezją niemowlęcą, więc widziałam i słyszałam, gdy chciała zrobić kupkę ;) )
Zauważyłam, że w szpitalach praktycznie każda mama kupiła(lub planowała kupić) sudocrem. Widziałam jak mamy smarują nimi pupki swoich świeżo narodzonych dzieci. W moim szpitalu odradzano go młodym mamą(choć z drugiej strony to tam dostałam dwie próbki tego specyfiku) Ja się przychylam do tej rady. Moim zdaniem sudocrem to nie jest krem mający zapobiegać odparzeniom i nie należy go nadużywać jeśli nie ma takiej potrzeby.
Stosowałam głównie Nuby maść pod pieluszkę Dr.Talbot's. Bardzo fajna, strasznie gęsta maść. Podczas upałów zepsuły mi się jednak 2 opakowania(jest naturalna) i to trochę mnie do niej zraziło.



W Biedronce dokupiłam kojąco-ochrony krem przeciw odparzeniom 2w1 dada. To był mój tak zwany krem"podróżny" Nie nadaje się na co dzień. Jest moim zdaniem trochę zbyt słaby. Jak na krem z cynkiem to skład jest ok.
Czytałam, że w przypadku pielęgnacji dziewczynek nie powinno stosować się pudrów do ciała. Mimo wszystko stosuje takie produkty z dużym powodzeniem. Wszystko sprowadza się do sposobu nakładania. Pudru nie należy sypać bezpośrednio na skórę.. Będzie się rolował i podrażniał np. w pachwinach. Nakładam go na wacik i "stempluje" nim skórę. Czyli używam jedynie minimalnej ilości pudru. Działa i nic się nie roluje.
Używam pudru dla dzieci Himalaya Herbals Baby Powder(9,99)oraz łagodzącej zasypki do ciała Sylveco(14,99) Nie da się ukryć, że skład zasypki jest znacznie lepszy- skrobia kukurydziana, tlenek cynku, alantoina, naturalny olejek eteryczny z rumianku. Nie zawiera talku i chemicznych substancji zapachowych. Mimo wszystko muszę stwierdzić, że to puder Himalaya lepiej zapobiega odparzeniom.

Olej kokosowy może zastąpić krem do pupy oraz kremik do ciałka. W naszym przypadku(przypominam- sto żrących kupek dziennie) się nie sprawdzał. Wiele mam jednak go sobie chwali :)

Kremik, puder, ale wcześniej trzeba jakoś pupkę umyć. Często(gdy moja P była mniejsza)przemywałam jej skórę zwilżonymi(przegotowaną wodą) chusteczkami.

Obecnie używam emulsji leczniczej z oliwy i wody wapiennej. Chroni, łagodzi ewentualny ból, zachowuje się jak balsam(często bywa, że już nie stosuje później kremu/pudru) Na czystą pupę(jedynie zasikaną) wystarczy wacik z niewielką ilością emulsji) W przypadku kupki należy użyć czegoś większego(np. lekko zwilżonej wodą chusteczki)





Równie dobrze sprawdzi się organiczne mleczko z migdałami Alphanova Bebe. 
(źródło)
Przyda się do przemywania buźki dziecka(choć ja głównie stosuję zwilżone waciki, dodam jednak, ze czasami buźka jest zbyt brudna- w szczególności po jedzeniu i takie mleczko załatwia sprawę), stanowi alternatywę dla chusteczek nawilżanych.

Innym zastępnikiem może być Coslys hipoalergiczna woda micelarna, lub myjąco- pielęgnujące mleczko.

(źródło)

Nie przekreślam jednak chusteczek i w terenie używamy np. chusteczek z Kauflandu lub Biedronki(choć skład mogły być krótszy, plus za początek woda, olej słonecznikowy, olej lniany, olej roślinny, alantoina, gliceryna...)



Dodam, że wersja z aloesem uczulała moją córę.



Z firmy Eo Laboratoire kupiłam krem do codziennej pielęgnacji 0+(14,00) i muszę przyznać, że nie żałuję swojej decyzji. Piękny skład i lekka konsystencja. Już drugim składnikiem jest masło shea. Krem(pomimo lekkiej konsystencji) jest tłuściutki. Pozostawia na skórze dziecka przyjemną, otulającą powłoczkę. Często podbieram jej ten kremik ;) Uwielbiam go ;) Podczas okresu grzewczego znów miałyśmy problem z suchą skórą na kolankach. Tym razem olej migdałowy był troszkę za słaby. Po użyciu kremu do codziennej pielęgnacji znów jest gładziutka jak pupcia niemowlaczka;) Jestem mu wierna.
Wyjaśniając: Nie smarowałam ciała mojego dziecka olejkami, kremami, gdy jego skóra była nawilżona. Pozwalałam jej oddychać. Wyznaję zasadę, że im mniej tym lepiej :)Dlatego emulsja biolaven podbiła moje serce. Zastępuje chusteczki i kremik.
Naszym kremem z filtrami jest Eco Cosmetics krem na słońce spf 45. Wodoodporny, zawiera owoc granatu, rokitnik, mineralne filtry. Dlaczego on? Bo miałam już z nim do czynienia i darzę go sporym zaufaniem. Testowałam go zarówno w Pl jak i we Włoszech (wyspa mieściła się bliżej Tunezji, panują tam ogromne upały)

Nie muszę chyba przypominać wam jak wyglądały moje plecy, gdy stojąc w ogromnym korku musiałam ściągnąć kurtkę(motocykl) Twarz, ramiona zostały posmarowane powyższym filtrem i nie zostały nawet zaróżowione(ramiona również były narażone na silne działanie promieni słonecznych) Chyba nie muszę dodawać nic więcej;)

Przejdźmy zatem do pielęgnacji ząbków.



Na początku używałam silikonowej szczoteczki nakładanej na palec. Sprawdza się w przypadku masażu dziąseł. Moje dziecko nie przepada za nią. Aktualnie woli zwykłą, miękką, maleńką szczoteczkę do rączki(próbuje sama myć ząbki)

Jakiś czas temu usłyszałam od znajomej, że moja córeczka jest taka maleńka a ja już każę jej myć zęby :) Trochę mnie to rozbawiło, ponieważ na uczenie dobrych nawyków nigdy nie jest za wcześnie.  Poza tym mojej córce rośnie już 8 ząbek(a myć zęby należy już od 1) Wybór padła na pastę do zębów lavera z wyciągiem malin i truskawek. Piękny skład, nic się nie stanie jeśli maluch zje pastę. Na chwilę obecną jestem zadowolona.
Ciekawie wygląda szczoteczka Jack N'Jill Bio szczoteczka do zębów. Rączka wykonana jest z 100% włókien kukurydzianych, włosie z rośliny Spergularia Echinosperma. Może ją kiedyś wypróbujemy ;)
(źródło)
Włoski rozczesywałam szczoteczką z włosia kozy. Recenzja tutaj. Jest znacznie delikatniejsza niż jej drogeryjne zastępniki.

Pierwszy włosowy problem z nami. Pisałam o nim tutaj. Sprawcą było wielogodzinne tarcie główką(w okresie, gdy panowały okropne upały)

Raz na jakiś czas można nałożyć troszkę olejku na włoski- aby ułatwić rozczesywanie. Na wprowadzenie odżywki jest jeszcze za wcześnie.
Nie miałyśmy problemów z ciemieniuszką na główce. Pojawiła się jednak na brwiach(nie będę was straszyć zdjęciami z tego okresu)

Być może przyczyną była pojawiająca się w tym okresie nadwrażliwość na mleko.
Posłuchawszy położnej, kupiłam olejuszkę-olejek na ciemieniuszkę Skarb Matki.

(Źródło)

Nigdzie nie mogłam znaleźć jej pełnego składu. Okazało się, że olejek zawiera olej słonecznikowy, parafinę, trójgliceryd  kaprylowo-kaprynowy(emolient),emolient,(octyldodecanol),wosk pszczeli, ekstrakt z liści brzozy, ekstrakt z kwiatu lipy, leciutki silikon(dimethicone copolyol), olej z krokosza barwerskiego.
Olejek był bardzo płynny i moja córka od razu wtarła go sobie do oczka ;) Oczko zrobiło się lekko czerwone.
Wiedziałam, że sytuacja się powtórzy(moje dziecię zachowywało się wtedy jakby chciało sobie wydłubać te oczy)
Olejuszka kosztowała nas coś koło 23zł i żałowałam, że ją kupiłam(ale my nie miałyśmy problemu z ciemieniuszką na głowie)
Postawiłam na własne mleko. Tak, własne mleko. Polecam przeczytać ten artykuł klik. Na początku(łuska była gruba i pojawiła się nagle) stosowałam także olej migdałowy i balsam na popękane brodawki Babydream fur mama. To głównie balsam na popękane brodawki zmiękczył łuskę. Starałam się ja delikatnie wyczesywać(choć i była zdzierana przez moje dziecko, mimo wszystko obyło się bez ranek) Potem starczało już nam samo mleczko. Nie odciągałam go, samo kapało ;)
Mój maluszek musiał mieć idealnie obcięte pazurki. 


Obcinałyśmy je co 3 dni(nadal np. raz na tydzień to mało)- a i tak często 3 dnia miała zadrapania wokół oczka :/ Nie robiłyśmy tego oczywiście na początku. Płytka paznokcia jest bardzo delikatna i trzeba uważać aby nie obciąć zbyt dużo. Paznokcie mojej córki musiałam(i nadal muszę)obcinać przez sen. Nie używałam dziecięcych obcinaczy, nożyczek. Stosowałam dorosły nożyk do skórek- i nigdy nie zrobiłam nim córeczce krzywdy. Nie mogłam sobie poradzić z obcinaczem(moim zdaniem nadal zbyt dużym) przy aż tak malusich np. stópkach(do tej pory są maleńkie, jeszcze niedawno nadal mieściła się w noworodkowe butki)i mikroskopijnych pazurkach.

Muszę przyznać, że największy problem miałyśmy z pieluszkami. Nie zdecydowałabym się na wielorazowe, ponieważ musiałabym kupić ich naprawdę sporo (zużywałam gigantyczne ilości pieluszek). Ze względu na dyschezje bywało, że jedna kupka zbrudziła aż 3 pieluszki( czasami kończyła ją po 5,15,30minutach i nie czekałabym aż tyle)
Najpierw używaliśmy pampersów "dwójek", potem dostaliśmy "jedynki"dady. W dadach podobały mi się napisy(np. kocham Cię, miłego dnia) Nie sprawdzały się w przypadku aż tak śluzowatej kupki. W szpitalu dostałam próbki pieluszek pampersów premium.

Zwykłe pampersy i pampersy premium:



Czym się różniły od pozostałych pieluszek? Zawierały pasek informujący o stanie pieluszki(mocz zabarwiał go na niebiesko) Niby nic, ale jednak rozleniwia :D Tylko pojedyncze sztuki zawodziły w tej kwestii.

Pieluszki premium posiadały specjalną powłoczkę absorbującą rzadką kupkę. Były najlepsze. Chłonęły gigantyczne ilości wody(można przeprowadzić test), najlepiej radziły sobie z kupką.

Choć i one nie były idealne i często musiałam prać wszystkie ubranka wraz z pościelą ;) (a przecież ciągle słyszałam, że mam tak dobrze posiadając dostęp do jednorazowych pieluch) Przyznam jednak, że kupki mojej córki były duże(wyciekały bokami, pleckami) Z tego względu szybko przeszliśmy na trójki.Większa pieluszka lepiej sobie radziła z taką ilością kupki. Myślę, że ta powłoczka jest idealna na rzadkie, ale nie aż tak śluzowate kupki jak u mojego dziecka. Grafika była bardzo skromna. Mimo wszystko przyciągała uwagę maluszka(była bardzo rozgarnięta, w 3miesiącu usłyszałam mama :D, praktycznie od urodzenia oglądała swoje pieluszki) Następnym etapem były pampersy premium 4. 

Pieluszka wyglądała zupełnie inaczej. Jest cieńsza(mniej chemicznego absorbentu, tylko hmm... moją córeczkę budziły czasami mokre plecki), absorbent kończy się za wcześnie, siateczka absorbująca rzadką kupkę uległa zmianie.
(pampersy premium 1,2,3, pampersy premium 4-porównanie siateczki)







Moja córka nadal potrzebowała pieluszek z poprzednią siateczką.
Pampersy premium 4 są znacznie cieńsze niż Dada 4.





Dada premium comfort fit(cieńsze jedynie na tyłku- krótsza warstwa chłonna) i premium soft(wolałam je)





Kupiłam pieluszki z Kauflandu(wickies) Były ogromne(większe niż dady, pampersy), mocno zabudowane(podrażniały moją córkę), brak elastycznych boczków(a byłam pewna, że wszystkie pieluszki je mają), brak żelującego absorbentu(to plus), były bardzo chłonne(kolejny i bardzo znaczący plus). Brak elastycznych pasków da się przeżyć, ale nie podrażnienia(po dłuższym kontakcie z pieluszką np. po nocy-brak wietrzenia, pieluszka była mocno zabudowana)
(porównanie z pampersami-ten sam rozmiar)





Zdecydowaliśmy się na zachwalaną przez wszystkich pieluszkę Dada. I ona czasami przeciekała nam nocami. Pierwsze opakowanie pieluszek strasznie śmierdziało benzyną. Czytałam podobne opinie na ich temat i wierzę, że nie wszyscy tego doświadczyli. Dlaczego? Ponieważ następne opakowanie nie miało już tego zapachu. Niby ok, ale nie byłam do końca zadowolona. W szpitalu udało nam się przetestować pieluszki Bella i wydawały się być ok.
Dostałam pieluszki z lidla. Bardzo cieniutkie(cieńsze od pampersów premium), ale wkład chłonny znajdował się jedynie na początki pieluszki. Zużyłam  parę pieluszek i odstawiłam je. Nie byłam z nich zadowolona.








Aktualnie stosuję pieluszki Tesco Loves Baby. Wyglądają prawie identycznie jak Dady, są chyba troszkę dłuższe. Na chwilę obecną nie przeciekła nam ani jedna pieluszka, brak dziwnych zapachów, przystępna cena(29,90)













Do tej pory przydają się nam podkłady i turystyczny przewijak.



I teraz co nieco o Tronie :)



Jednorazowy biodegradowalny nocnik(kupiony na przyszłość)
Opis:
"Pani Bożena (inicjatorka TRONu) jest matką trójki dzieci i wielokrotnie znalazła się w sytuacji awaryjnej, gdy jej pociechy potrzebowały skorzystać z toalety w miejscu kompletnie do tego nieprzystosowanym, bardzo brudnym lub w niesprzyjającym czasie itp. Dodatkowo produkt ten spełnia znakomicie swoją funkcję w samochodzie, na wypadek choroby lokomocyjnej jednego z pasażerów. Udźwig - 30kg"


Wielokrotnie i ja sama widziałam toalety brudne, niezdatne do użytku ;) Myślę, że to genialny gadżet to torebki i samochodu. W środku znajduje się taka jakby pieluszka(jak w wkładach do nocnika) pochłaniająca mocz. Został zaprojektowany i wykonany w Pl. Cena- 5,99zł. Miałyście? Słyszałyście o Tronie?
Fanki polskich, naturalnych kosmetyków mogą także zwrócić uwagę na kosmetyki MomMe(dostępne w Rossmannie)









olejek




A o to co upolowałyśmy na promocjach w Tesco:







 (dla mamy ;) )

Allegro


SH Kombinezon Kappahl za całe 8 zł. Wyglądał jak nówka(plus za podwójny zamek, jest bardzo wygodny- łatwo ściągnąć go dziecku w samochodzie i bez problemu ubrać)

Zastąpi nasz ukochany czerwony kombinezon, z którego moja mała już wyrosła.

Upolowałyście coś w Tesco? Jak pielęgnujecie skórę waszych dzieci? Wyznajecie zasadę, że im mniej tym lepiej? Zwracacie uwagę na składy? Co robicie ze starymi ubrankami waszych pociech? Sprzedajecie, czy zostawiacie sobie?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...