Moje włosy uwielbiają płukanki. Pokochały je od samego początku. Co ciekawe, takie płukanki sprawdzały się najlepiej gdy miałam suche i podniszczone włosy. Obecnie nie mam już po nich takiego efektu wow jak dawniej. Nie tolerują jedynie płukanki z korzenia prawoślazu i siemienia. Czyli ziołom wydzielającym śluz mówią stanowcze nie. Przez jakiś czas ich nie stosowałam. I wiecie co?. Jednak mi ich brakuje.
Fakt, że te najbardziej powlekające płukanki się u mnie nie sprawdzają. Moje włosy wolą płukanki usztywniające, mocno ziołowe. Czyli takie, które przeważnie wysuszają wasze włosy. Można jednak temu zaradzić i zmienić ziołową płukankę w odżywczą poprzez dodatek olejku.
Pierwszą taką płukanką z dodatkiem oleju była płukanka z korzenia żywokostu, kwiatów bzu i oleju mosqueta.
Skład:
200ml wody
1 łyżka korzenia żywokostu
1 łyżka kwiatów bzu
4 krople oleju mosqueta
Żywokost oraz kwiaty bzu gotuje przez 10 minut. Kiedy ostygnie dodaje olej. Mieszam. Płucze włosy po szamponie i odzywce, nie spłukuje!


Kwiaty bzu, nadają się dla suchych włosów. Przełamywały tą sztywność. Zawierają flawonoidy (m.in. rutynę, kwercetynę, estragalinę), kwasy organiczne (walerianowy, ferulowy), kwasy polifenolowe (kawowy, chlorogenowy), olejki eteryczne, związki aminowe, garbniki, saponiny, śluzy i około 9% związków mineralnych (wapń, sód, potas, żelazo, glin).
Olej mosqueta odżywia i nawilża suche i zniszczone włosy. Olej z róży piżmowej charakteryzuje się wysoką zawartością niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT): linolowego (41-50%) i alfa-linolenowego (26 - 37%) oraz, kwasu retinowego(0.1 - 0.3 mg/kg), witaminy C, witaminy E oraz flawonoidów.
Taka płukanka nie tylko wzmacniała cebulki ale i odżywiała włosy. Włosy po płukance były miękkie i lekko powleczone olejem. W przypadku oleju mosqueta 4 krople to maksymalna ilość( po 5 miałam obciążone włosy).
Kolejną płukanką( którą obecnie stosuję) jest płukanka z liści gruszy, keratynowych kapsułek Gala i soku z brzozy z dodatkiem kwasu chlebowego.
Skład:
150ml naparu z liści gruszy,
30-40ml soku z brzozy z dodatkiem kwasu chlebowego,
3 krople keratynowej "rybki" Gala.
Powinno się zalać 2 suszone liście 200 ml wrzącej wody. Dla mnie jednak ta płukanka jest tak lekka, że ja używam 5(lub więcej) liści na 100ml wrzącej wody.
Liście gruszy wzmacniają cebulki i zapobiegają wypadaniu. Taką płukankę z samych liści stosowałam rok temu. Wyrastały mi po niej baby hair.
Kwas chlebowy zawiera witaminę C, witaminy z grupy B, enzymy i bakterie kwasu mlekowego, substancje mineralne. Wzmacnia włosy.
Sok z brzozy przyśpiesza porost, wzmacnia włosy i sprawdza się w przypadku włosów przetłuszczających się. Zawiera fruktozę i glukozę, kwasy owocowe, garbniki i żywice, olejki eteryczne, witaminę C, witaminy z grupy B, magnez, fosfor, żelazo, potas, miedź.
Keratynowe rybki gala zawierają olej rycynowy, olej z wiesiołka, olej z ogórecznika lekarskiego, olejek z drzewa herbacianego, witaminy A i E.
Płukanka ma za zadanie wzmocnić cebulki. Dlatego właśnie wybrałam dodatek keratynowych rybek gala(keratynowych tylko z nazwy- można je zastąpić łagodniejszym i bardziej nawilżającym włosy olejem). Polewam nią głownie skórę głowy. Trzy krople to dla mnie idealna ilość. Włosy nie są obciążone. Dodatkowo płukanka nawilża i koi skalp. To dla mnie teraz bardzo ważne, ponieważ przez sok z orzecha włoskiego złuszczyła mi się cała skóra na skalpie ;).
Włosy po płukance są bardzo miękkie, sypkie i wygładzone(przy skalpie troszkę za bardzo-ale nie są obciążone).Końce lekko usztywnione(im więcej soku tym bardziej usztywnione włosy).
Jest to mój odpowiednik olejowych sprejów do włosów.
Płukanka z dodatkiem olejku eterycznego?.
Płukanka z dodatkiem olejku eterycznego zniweluje np. zapach wcierki cebulowej. W tym wypadku sprawdzi się idealnie płukanka ziołowa(pół litra) z dodatkiem 2 łyżek mleka i kilku kropel olejku eterycznego(np. lawendowego). Zbyt duża ilość mleka sprawi, że włosy będą posklejane i obciążone. Płukankę z dużą ilością mleka(nawet z samego mleka) spłukuje się.
Próbowałyście?.

nie próbowałam:)
OdpowiedzUsuńnigdy nie stosowałam żadnych płukanek. może najwyższy czas zacząć ;)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za płukankami, jakoś przywiązałam się do swoich kompresów. Jeśli kiedyś mi się znudzą, skorzystam z Twojego pomysłu :)
OdpowiedzUsuńJa robiłam jedynie kawową i pokrzywową, czyli dość prymitywnie, ale Twoje przepisy bardzo zachęcają do rozwinięcia tego etapu pielęgnacji :) Muszę spróbować!
OdpowiedzUsuńKiedyś kombinowałam z płukankami ale moje włosy chyba ich nie lubią, będę kombinować dalej a potem może dam sobie spokój :P
OdpowiedzUsuńMoje włosy bardzo lubią płukankę z lipy:) Z ziół typu pokrzywa, skrzyp czy czarna herbata są czesto wysuszone i szorstkie. Kawowa też przypadła im do gustu, ale spłukiwać ja trzeba:)
OdpowiedzUsuńKawowa tez musze splukiwac bo skleja mi wlosy. To moze sprobuj do ziol dodac odrobine nawilzajacego olejku?.
Usuńnie próbowałam jeszcze żadnych płukanek...
OdpowiedzUsuńObawiam się, że moje włosy będą obciążone po takiej płukance...
OdpowiedzUsuńNie tolerują oleju na mokrych włosach, ponieważ wtedy zazwyczaj są tłuste.
Jak nie będe wychodziła z domu na pewno wypróbuję :)
Akurat moje gdy sa mokre to tez latwo obciazyc olejem(co innego gdy wyschna). Zacznij od mniejszej ilosci jesli sie boisz :)
UsuńNigdy nie próbowałam żadnych płukanek olejowych, na razie to tylko taką z octu jabłkowego, albo aloesową, te sprawdzają się u mnie najlepiej:)
OdpowiedzUsuńA ja właśnie 3 dni rozpoczęłam płukanki z kwasu chlebowego (tego prawdziwego, litewskiego) z nadzieją na przyrost :)
OdpowiedzUsuńO super. Ja bym z tego tez chyba wcierke zrobila :D.
UsuńMoje włosy nie lubią płukanek :-( zrobiłam sobie przyciemniającą z ziół - działa pięknie, przyciemnia włosy, ale niestety są suche po niej... Mam jej spory zapas i jeśli chcesz to Ci ją wyślę :-)
OdpowiedzUsuńZ czego ja zrobilas?. Moje ciezko przyciemnic :(.
UsuńWypiszę Ci te składniki wieczorkiem :-))
Usuńnie mam czasu na płukanki ;/ kiedyś moje włosy lubiły aloesowe plukanki, ale jakos nie mogę się zmotywować :)
OdpowiedzUsuńJestem zaskoczona, nie pomyślałam wcześniej o olejowej płukance... Spróbuję na pewno :)
OdpowiedzUsuń:) wybierz ulubiony olej i zacznij od najmniejszej ilosci by dobrac do siebie odpowiednia ilosc :). Plukanka z olejem mosqueta byla bardziej nawilzajaca bo ten olej jest tlustszy i bardziej odzywczy. To dwa w jednym- plukanka i olejowanie.
Usuńpróbowałam łączyć zioła z mlekiem, ale rzeczywiście łatwo przesadzić z ilością tego tłustego składnika :)
OdpowiedzUsuńTego jeszcze nie próbowałam :)
OdpowiedzUsuńwiolka-blog.blogspot.com
Jeszcze nigdy nie stosowałam płukanki z mleka:) Muszę kiedyś przetestować to rozwiązanie:)
OdpowiedzUsuńChyba uśmiechnę się do kolegi, który ma działkę. Moje włosy ostatnio wypadają, dlatego chętnie przygotuję płukankę z liści gruszy:)
kiedy myślę sobie, że nic mnie już nie zaskoczy w temacie włosów, żadna nowa technika czy sposób pielęgnacji, wtedy piszesz o czymś zupełnie nowym :D nie ma takie drugiego bloga, jak Twój!
OdpowiedzUsuńJa jestem całkowitym leniem jeśli chodzi o płukanki,ale postaram się kiedyś spróbować:)
OdpowiedzUsuńA jeśli dam 1 kropelke rycynowego do np szałwia da cos to?
OdpowiedzUsuńTo zalezy od ilosci plynu. Jednak patrz ja zastosowalam w drugiej plukance tylko 3 kropelki i widzialam roznice na wlosach bo byly bardziej gladkie. W przypadku pierwszej plukanki czulam, ze sa naolejowane(ale tak, ze wlosy nie byly obciazone). Moze uzyj chociaz 2 kropelek?.
UsuńDzięki napewno spróbuję :)
UsuńBoję się niestety, że oblepie sobie włosy. Ostatnio doszłam do wniosku, że moje włosy lubią jednoskładnikowe (niezaleznie czy mocne czy słabe) płukanki. Ostatnie płukanie ma 'wyciszyc' moje włosy a nie dodać im kopa. Przy octowo-aloesowej skończyłam z puchem.
OdpowiedzUsuńaż tak nigdy nie eksperymentowałam z płukankami....
OdpowiedzUsuńSwietny sposób :)
OdpowiedzUsuń