wtorek, 13 sierpnia 2013

Moje włosy podczas snu/ Średniaczki mniejsze i większe.

Witam :)
                                                                                google


1. Przede wszystkim nie zasypiam z mokrymi włosami. Ocieranie się takich włosów o pościel je niszczy. Na dodatek moje wilgotne i spięte włosy rano nadal będą mokre.
2. Śpię w spiętych włosach. Rozpuszczone włosy można przerzucić na bok i tak spać, jednak to nie jest metoda dla mnie. Po pierwsze to nie śpię sama ;). W nocy pewnie wszystkie włosy robiły by za poduszkę mojemu mężowi a ja nie miałabym się nawet jak ruszyć. Sama też mogłabym przygnieść je łokciem i przy wstawaniu szarpałabym je. Rano miałabym na głowie jeden wielki kołtun. Nie wspomnę już, że w rozpuszczonych włosach jest mi zdecydowanie cieplej.
3.Testowane na mnie upięcia.
- Kok- Niestety się nie sprawdził. Rano bolała mnie głowa( chciało mi się nawet wymiotować) i cebulki. Cały ranek miałam stracony przez włosy.
- Kok bez użycia gumki do włosów. Zdecydowanie lepiej mi się spało niż w zwykłym koczku. Jednak w miarę upływu czasu zauważyłam, że i taki sposób osłabia mi cebulki. Czasami bolały.
-Wężyk. Włosy skręcałam i podpinałam je co kawałek. Sprawdzało się.
- Warkocz. Jednak to najlepsza dla mnie metoda. Tak je upinałam od samego początku i teraz po kilku eksperymentach wracam do tego uczesania.
Wszystkie uczesania powinny być luźne, z użyciem miękkiej lub satynowej gumki bez metalowych elementów. Posiadaczki ciężkich lub bardzo długich włosów mają tutaj problem, ponieważ większość nawet luźnych upiec powoduje ból głowy i cebulek.
4. Zabezpieczenie przed porannym puszeniem(dodatkowo ten sposób nawilżał mi włosy i sprawiał, że z czasem wyglądały coraz lepiej).Moje włosy nie zawsze były takie gładkie i równe. Kiedyś były suche i cieniowane. Po zrobieniu warkocza rozsmarowywałam na dłoniach maść na brodawki sutkowe z lanoliną i wcierałam w gotowego warkocza. Rano włosy były gładkie :). Maść można zastąpić ulubionym olejkiem, bogatszym kremem, odzywką b/s. Wybór produktu zależy od tego co lubią wasze włosy. Moim służy bardzo częste olejowanie, inaczej nie widzę po nim efektów.
5. Co jeśli następnego dnia chciałam wyglądać szałowo a włosy były tłuste u nasady i suche na końcach?. Kiedyś miałam taki typ włosów. Jak już wspominałam okazało się, że skalp potrzebował nawilżenia(pisałam o tym tutaj). W takiej sytuacji wieczorem wcierałam w skalp odrobinę suchego szamponu(o suchych szamponach tutaj) w pudrze(to metoda tylko na specjalne okazję) a resztę włosów upinałam w luźny warkocz by się za bardzo nie odgniotły. Wcierałam w niego maść z lanoliną która dodatkowo dociążała włosy. Odpowiednio dopasowana ilość nie obciążała i nie strączkowała włosów.




Hmm macie czasami tak, że używacie pewnego produktu od dłuższego czasu i nadal nie wiecie co o nim powiedzieć?. Dla mnie to średniaczki. Nie szkodzą ale także nie wybijają się z pośród innych produktów działaniem.

Orientana kokosowa terapia do włosów. Odżywione i lśniące włosy.


Link do produktu:http://www.orientana.pl/kokosowa-terapia-do-wlosow.html
Cena: 20zł- 105 ml

Opis ze strony orientana:
Naturalna terapia do włosów na bazie oleju kokosowego, wzmocnionego miodlą indyjską (Neem) i wąkrotką azjatycką. Odżywia, nawilża i wzmacnia włosy.
Stosowanie: Naturalny olejek kokosowy ma postać stałą. Aby zamienić go w płyn włóż buteleczkę pod gorącą wodę. Stosuj w zależności od kondycji włosów, Kilka kropel olejku rozprowadź po całej długości i pozostaw na całą noc, kilka godzin lub kilkanaście minut. Wcieraj olejek w zniszczone końcówki. Na koniec umyj włosy.

Skład INCI: Cocos Nuciffera Oil (olej kokosowy), Azadirachta Indica Leaf Juice (sok z miodli indyjskiej), Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej), Embfica Officinalis Fruit Extract (ekstrakt z owoców amla), Terminalia Bellerica Fruit Extract(barro), Terminalia Chebula Fruit Extract (ekstrakt z migdałecznika), Hedychium Spicatum Extract(ekstrakt z korzenia lilii imbirowej), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z lawsonii), Lactobacillus/ Lac Ferment (ferment mleczny), Rosmarinus Officinalls Leaf Oil (olejek rozmarynowy), Citrus Medica Limonum Peel Oil (olejek ze skórki cytryny), Butylquinolice(zapach).

Cocos Nuciffera Oil (olej kokosowy nierafinowany, zimnotłoczony) - chroni włosy przed postępującymi uszkodzeniami łusek, pielęgnuje, odżywia, nawilża. Doskonale pielęgnuje końcówki.
Azadirachta Indica Leaf Juice (sok z miodli indyjskiej) - ujędrnia, wzmacnia i regeneruje skórę głowy, łagodzi stany zapalne (przetłuszczanie, zaczerwienienia, łupież).
Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej) - wzamcnia skórę głowy, stymuluje wzrost włosów.
Embfica Officinalis Fruit Extract (ekstrakt z owoców amla)- sprawia, że włosy stają się sprężyste, zdrowe, błyszczące.Odżywia włosy od środka. 
Terminalia Bellerica Fruit Extract - pobudza wzrost włosów.
Terminalia Chebula Fruit Extract (ekstrakt z migdałecznika) - pomaga domknąć rozszerzone pory skórne
Hedychium Spicatum Extract - poprawia mikrokrążenie, powoduje wzrost włosów.
Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z lawsonii) - rekonstruuje włosy, dodaje im życia i blasku, zapewnia im głębokie nawilżenie, odżywienie i pozostawia je miękkie, grubsze i lśniące.
Lactobacillus/ Lac Ferment (ferment mleczny) - pielęgnuje włosy, odżywia je, regeneruje i wzmacnia. 
Rosmarinus Officinalls Leaf Oil (olejek rozmarynowy) -  silnie pobudza, stymuluje krążenie, zapewnia dobre odżywienie cebulek włosowych. Sprzyja to zdrowym i gęstym włosom, zapobiega wypadaniu włosów, łupieżowi.
Citrus Medica Limonum Peel Oil (olejek ze skórki cytryny)-  działa przeciwświądowo, przeciwzapalnie, odkażająco, uszczelniająco.

Moja opinia:
Olejek bardzo ładnie pachnie(mieszanka migdału z cytryną). Jest wydajny. Opakowanie było dodatkowo zabezpieczone przed rozlaniem się olejku. 
Bardzo ładny skład w którym znajdziemy również składniki pobudzające wzrost włosa oraz wzmacniające go. Olejek ma stałą konsystencję po rozgrzaniu(oraz na upałach panujących obecnie) zamienia się w płyn. 

Ajurwedysjką terapię uwielbiałam. Sprawiała, że moje włosy wyglądały zdecydowanie lepiej. Jeśli chodzi o kokosową terapię to mimo, że olejek dobija dna nie wiem co o nim sądzić.  Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Tak samo działałby na mnie jakiś inny kuchenny, zwykły olej. Średnio sobie radzi z nawilżaniem i nabłyszczaniem.



Eco hysteria krem do ciała z złotymi drobinkami.


Krem kupiłam w sklepie kalina sklep. Jednak obecnie nie ma tam tego produktu, więc zaczerpnę opis ze sklepu bioarp.
Link do produktuhttp://www.bioarp.pl/pl/p/Eco-Hysteria-krem-do-ciala-super-blask-zloty-pyl%2C-organiczny-olej-macadamii%2C-maslo-shea%2C-ekstrakt-czarnego-kawioru%2C-ylang-ylang/395
Cena: 36zł- 300 ml.

Opis:
Możesz wyglądać równie pięknie jak hollywoodzkie gwiazdy ! Migoczące złote cząstki nadadzą Twojej skórze wspaniały blask, organiczny olej z orzeszków makadamii doda jej sprężystości, organiczne masło shea nasyci wilgocią, a ekstrakt czarnego kawioru i ylang-ylang podarują skórze zachwycającą miękkość i aksamitność


Produkt nie zawiera: 
parabenów, SLS, SLES, produktów z przerobu ropy naftowej, PEG, glikoli, chemicznych filtrów promieniowania UV, ftalanów, ethanolaminy, formaldehydów, silikonów, lanoliny
  
Zalety produktu: 
  • zawiera certyfikowane organiczne składniki: organiczne masło shea, organiczny olej z orzeszków makadamii
  • zachwycający aromat.
  • przyjemna konsystencja, szybko się wchłania.
  • drobinki złota nadają ciału niesamowity blask 

Składniki aktywne: 
Olej z orzeszków macadamia (Organic Macadamia Integrifolia Seed Oil) – posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne, działa nawilżająco, zmiękczająco, odżywczo, wygładzająco, poprawia elastyczność i wygląd skóry. Doskonale nadaje się do pielęgnacji skóry starzejącej się, znajduje również zastosowanie w zwalczaniu cellulitis. Ponadto doskonale zmiękcza i wygładza naskórek, leczy niewielkie uszkodzenia skóry oraz podrażnienia po opalaniu. Olej makadamia jest bezpieczny dla skóry delikatnej i wrażliwej. 
Organiczne masło shea (Karite) (Organic Вutyrospermum Parkii) – działa ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV, podwyższa SPF filtrów UV 
Olejek ylang-ylang (Cananga Odorata Flower Oil) -  redukuje stres, uspokaja umysł i koi zszargane nerwy. Reguluje produkcję sebum, leczy stan zapalny i zapobiega łuszczeniu się skóry
Ekstrakt czarnego kawioru (Caviar Extract) – zabiegi z użyciem kawioru ujędrniają i odżywiają skórę. Ekstrakt z kawioru dostarcza komórkom składniki odżywcze i poprawia ich metabolizm, co znacznie wzmacnia skórę i poprawia jej odporność. Zawartość protein nawilża i wygładza skórę. Obecność szeregu witamin chroni skórę przed działaniem wolnych rodników i innych szkodliwych czynników z otoczenia – działa przeciwstarzeniowo.

Sposób użycia:
Nanosimy na czystą, suchą skórę lekkimi masującymi ruchami.

Skład INCI: Aqua with infusions of: Organic Macadamia Ternifolia Seed Oil (organiczny olej z orzeszków makadamii), Organic Вutyrospermum parkii (organiczne masło shea), Cananga Odorata Flower Oil (olejek ylang ylang), Caviar Extract (ekstrakt czarnego kawioru); Xanthan Gum(zagęszcza), Methyl Glucose Sesquistearate(emulgator w/o), Cetearyl Alcohol(emolient), Sodium Stearoyl Glutamate(emulgator), Mica(rozświetla skórę), Titanium Dioxide(filtr uv), Silica(wypełniacz), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Moja opinia:
Krem również jest zabezpieczony dodatkową przykrywką. 

Ładnie pachnie. Skład naturalny. Znajdziemy w nim cenny ekstrakt z kawioru. Jest gęsty. 



-Stosowanie na wodzie miękkiej(deszczówce), bądź po kąpieli w słonym morzu- produkt bardzo dobrze nawilżał moją skórę. Byłam zadowolona. Wchłania się dość szybko jak na masło(taką ma konsystencję i tak jest opisywane na opakowaniu). Na skórze pozostawały długo utrzymujące się drobinki i delikatna warstwa ochronna.
-Stosowanie na wodzie twardej chlorowanej- zonk. Gdzie to nawilżenie?. Moja skóra zdecydowanie lepiej wyglądała gdy myłam się w deszczówce. Na wodzie twardej jest bardziej sucha i wymagająca. Masło ją trochę za słabo nawilżało.
-Stosowane na włosach- kupiłam je z myślą o kremowaniu włosów i rozświetlaniu ich drobinkami. Masło wysuszało włosy a drobinki były niewidoczne. Szybko znikały z włosów.

Sprawdziło się jedynie do rozświetlania ciała w słońcu. Drobinki nie są duże ani nachalne. Skóra się pięknie(ale nie tandetnie)mieniła. 

Myślę, że jeśli je kupie ponownie to właśnie tylko dla tego działania. Do nawilżania potrzebuje osobnego produktu.


Masło do ciała z drobinkami 24 karatowego złota.

Cena 50g- 7,50 zł.
Link do sklepu w którym kupiłam te masełka-http://leyla.pl/

Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis (sweet almond)Oil(olej ze słodkich migdałów), Cocos Nucifera( coconut) Oil(olej kokosowy), Mangifera Indica (Mango) Seed Butter(masło mango), Cetearyl Alcohol(emolient), Beeswax(wosk pszczeli), Octyldodecanol(emolient), Tocopheryl Acetate(estrowa forma witaminy E), Parfum(zapach), Gold(złoto), Polyethylene terephtalete(Brocade), Diethylhexyl Syringylidene Malonate(stabilizator filtrów),  Caprylic/Capric Trigliceryde(emolient), limonene.

Moja opinia:
Widzicie ten doskonały skład?. Po zapachu znajduje się w nim opisywane przez producenta złoto. Jest to masło tso moriri ale w wersji na wagę. Ładnie pachnie. W pomieszczeniu jest bardziej szarawe.
Jest tłuste. Trzeba odczekać sporo czasu zanim się wchłonie. Bardziej natłuszcza niż nawilża. Marchewkowy mus do ciała był zdecydowanie lepszy. Ten produkt też kupiłam dla drobinek. Masło posiada niestety za duże, tandetne, złote drobinki brokatu. Nie sprawdzało się na włosach. Łagodziło skórę.





Jak zabezpieczacie włosy przed snem?. Miałyście któryś z wyżej opisanych produktów?







57 komentarzy:

  1. ale się u Ciebie pozmieniało na blogu :)) podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak Ty nie śpię w rozpuszczonych włosach a w mokrych to już w ogóle, rano miałabym jedno wielkie gniazdo. U mnie najlepiej sprawdza się koczek-ślimaczek czy tam wężyk, podpięty żabkami, na skarpetce albo przymocowany lekko miękką frotką. W warkoczu spać nie lubię, ponieważ moje włosy są bardzo podatne i nie lubię skrętu, jaki po nim przyjmują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kiedys latwiej sie odksztalcaly. Wszysto tez zalezy od aktualnej pielegnacji i od tego jak luzny jest ten warkocz. Niestety ale po koczku tez mialam odgniecione wlosy, wiec juz wolalam warkoczyka. Po czasie sie prostuja a przynajmniej cebulki mnie nie bola.

      Usuń
    2. Ja śpię w zwykłym kucyku, bo wszystkie upięcia - koczek, warkocz - powodują u mnie brzydki skręt i spuszone, nastroszone włosy, ble. Nie wiem, czemu tak reagują na zwijanie ich i spinanie ...

      Usuń
    3. Probowalas patentu z wcieraniem olejku lub odzywki b/s w upiecie ?. Mi to pomagalo :)

      Usuń
  3. ja niestety często zapominam o spinaniu włosów, a jak już spinam to często włosy rano są zniekształcone przez warkocz. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. ja śpię w rozpuszczonych ,nie potrafię spać w spiętych a nawet warkoczu. Ale nie mam tak pięknie długich włosów jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra tez spi w rozpuszczonych ale u niej sie to sprawdza bo ma krotsze wlosy...

      Usuń
  5. Mnie się czasami zdarza spać w mokrych włosach, wtedy są rozpuszczone albo związanie w kucyk, żeby choć trochę wyschły. Zabezpieczam się przed ich spuszeniem i odgnieceniem odżywką d/s z silikonami :)
    Kiedyś wiązałam je do snu w warkocz, ale odkąd podcięłam, warkocze nie wychodzą mi już takie ładne. Teraz albo związuję je w kucyk, albo robię koczek. Staram się robić bardzo luźny kok, bo zdarza mi się, że cebulki bolą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to podciecie na podsumowaniu czerwca czy jakies nowe?

      Usuń
  6. Śpię w rozpuszczonych niestety, przerzucam je za poduszkę i jakoś daje rady. Po koku tez mnie cebulki bolą, na dodatek mam powykrzywiane włosy. Po warkoczu mam pseudo fale, które nie podobają sie mi za bardzo:< Wciąż myśle nad jedwabnym czepkiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wlasnie nie umiala tak spac bo zdarza sie, ze maz spi na moim warkoczu i musze go podnosic :D, z rozpuszczonymi bysmy sie meczyli.

      Usuń
  7. ja już podczas snu miałam chyba dosłownie wszystko na głowie: koczek a'la wypełniacz, ślimaczek, kucyk niski, kucyk wysoki, rozpuszczone włosy przerzucone na bok, warkocz lina zwinięty w wysoki koczek, koczek niedbały na szybko, warkocz zwykły, kłos, koczek na czubku głowy, "wężyk" ;) pewnie jeszcze o czymś zapomniałam :D chyba najwygodniej mi w "niskim warkoczu" i w koczku na czubku głowy. Problem polega na tym, że nie podobają mi się fale po nich :P i ostatecznie najbardziej naturalne są po warkoczu "wysokim" czyli zaczynającym się wysoko na wysokości kucyka. Nie jest najwygodniej, ale całkiem wygodnie :D muszę spróbować wysokiego warkocza spiętego na czubku głowy :)

    a patent z olejkiem na noc jest świetny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wlosomaniactwem spalam w niskim kucyku ale jednak najzdrowszy dla moich wlosow jest naolejowany warkocz :).

      Usuń
  8. śpię w koczku ślimaku, ale nie podoba mi się odkształcenie ;/;/;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja śpię w koszku najczęściej, czasem w warkoczu ^^ I w sumie nauczyłam się tego, jak jeszcze byłam w związku i mojego faceta moje wszechobecne włosy strasznie denerwowały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by wlasnie denerwowalo ciagle wyciaganie wlosow spod meza :D i tak zdarza mu sie spac na moim warkoczu :/.

      Usuń
  10. Mi też najwygodniej śpi się z warkoczem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również śpię w warkoczu i sprawdza się on u mnie idealnie od dobrych kilku lat.teraz nawet dziwnie się czuję jak nie chce mi się go zapleść i oczka nie chcą się zamknąć jak mam rozpuszczone włosy.

    A ajurwedyjską terapię pamiętam- przez Ciebie chcę ją kupić. I mialam nawet w planach przy okazji zakupić tę kokosową- po tym wpisie zrezygnuje z tego pomysłu :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobnie jak dark _lady śp w warkoczu,staram się by był lużny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Tak jest dla mnie najwygodniej :)

      Usuń
  14. Ja śpię w koku, niestety upinanym żabką. Wcześniej spinałam gumką, ale włosy się plątały, przez co je szarpałam i wyrywałam. Zdarzało się, że musiałam próbować kilka razy zanim kok się trzymał. Nie jestem zadowolona z takiej metody. Często boli mnie głowa i czuję, że cebulki są osłabione. Nie bardzo wiem, jak mogę zmienić upięcie, ponieważ w warkoczu jest jeszcze gorzej. Nie wygodnie się śpi i mam wrażenie, że włosy się bardziej niszczą, gdy zobaczę rano warkocza z 'powyjmowanymi' kosmykami. Do tego bardzo nie podoba mi się sposób w jaki włosy są później pofalowane. Najwygodniejszą dla mnie formą są włosy rozpuszczone, ale wiem, że dla nich to wcale nie jest takie dobre. Próbowałam jeszcze kilku innych upięć, ale póki co zostaję przy koku.
    Kosmetyków nie znam. Jak dla mnie nic specjalnego. Zainteresowała mnie jedynie ta 'kokosowa terapia do włosów'. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze a ja jestem w kropce bo bardzo lubię spać w koczku ale rzeczywiście przy dłuższym robieniu koka na noc boli mnie skóra głowy ;/ a warkocz za bardzo je odgniata i już na drugi dzień nie mogę chodzić w rozpuszczonych włosach, spróbuje jeszcze z tą maścią bo ją mam ciekawe jak będzie rano :) A z drobnymi odgnieceniami radzi sobie szczotka jonizująca ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drobnymi tak. Troszkę je rozprostowuje :). U mnie efekt zależy od czasu czesania włosów :)

      Usuń
    2. Hehe zobaczymy, bo PRZYPADKOWO kliknęło mi się w KUP TERAZ :( Ale na prawdę przypadkiem... Mam bana na wchodzenie tutaj.. :( Nie rób recenzji, nie myślałaś o blogu kulinarnym :D?

      Usuń
    3. To sila wyzsza. Widocznie musisz miec ta szczotke :D.
      Nie :D, wole pisac o wlosach i meczyc wasze portfele nowosciami :D

      Usuń
    4. Eve ale nie wiem czy zauważyłaś kupuje wszystko o czym piszesz, napiszesz o pralce to też ją pewnie kupie hahaha xD nie no bez przesady ale masz siłę kuszenia :DDDD A ja jestem TAKA ULEGŁA no nie mogę przejść obojętnie koło takich cudeniek :D

      Usuń
  16. Też śpię w warkoczu - dobieranym. Od koka okropnie bolą mnie cebulki i wypadają włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Eve, ładne zmiany na blogu:-) Jest tak świeżo i letnio.
    Póki co, mając krótkie włosy ciężko mi chronić je podczas snu. Ale przede wszystkim dużo dała u mnie zmiana poszewki na satynową, włosy już nie były tak spuszone po nocy.
    A jak były dłuższe to zazwyczaj wiązanie na czubku głowy lub warkocz.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja śpię w rozpuszczonych, bo na razie są za krótkie na wiązanie i zostawałoby odduszenie po gumce. kilka razy zdarzyło mi się iść spać w wilgotnych włosach, ale na szczęście źle się nie skończylo :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Próbowałam spać w koku- zaraz się rozwalał i również strasznie ciągnął mi włosy. Najlepiej spać w luźnym warkoczu. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też śpię w lekkim warkoczu, tak jest mi najlepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie jeśli jakiś produkt nie działa na włosy pozytywnie to nie jest nawet średniakiem. Po prostu traktuje go jako kiepski. Dobrze, że chociaż nie szkodzi :) Nowy wygląd bloga zdecydowanie bardziej mi się podoba. Widzę, że tak jak ja lubisz zielony kolor. U mnie najlepiej spisuje się luźny koczek nad karkiem - nie mam odkształceń od frotki i jest mi wygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wlasnie minimalne dzialanie jest. Olej srednio sobie radzi ale cos tam robi. Maslo sie sprawdzalo na miekkiej wodzie czyli normalna skore moze nawilzac a maslo ostatnie lagodzi :p. Dla mnie to sredniaczki mniejsze(maslo) i wieksze (drugie maslo).

      Usuń
  22. Śpię w rozpuszczonych. Po pierwsze, moje włosy po warkoczu są pofalowane rano :/. Po koku znów, wylatywały mi włosy, widocznie cebulki było osłabione. W dodatku w prawie każdym upięciu czuję ciągnięcie. Wolę zaryzykować niszczenie końców, czy poplątanie, niż utratę większej ilości włosów. Na szczęście mimo spania w rozpuszczonych nie zauważyłam pogorszenia stanu włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sie to nie sprawdza bo maz mi wtedy spi na wlosach, ciegnie je i szybko by sie zniszczyly. Sama w nocy tez sie ruszam...

      Usuń
  23. Ja zazwyczaj robię koczka ślimaczka ,ale nie na czubku głowy,bo zawsze jak zrobię czuję jak ciągnie i osłabia cebulki ;( ,koczek często mi się rozwala, warkocz faluje włosy , rozpuszczone mnie denerwują, nie mam jeszcze idealnej fryzury do spania ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj koczek tez opieral sie o poduszke ale to nie pomagalo :(. Moze bardzo luzny warkocz lina?.

      Usuń
    2. ooo tego sposobu nie znałam ,dzięki spróbuje :)

      Usuń
  24. Muszę wypróbować wcierania jakiegoś olejku w warkocz przed snem.
    Moje włosy również nie wyglądają szałowo po koczku, a ja ostatnio cały czas go mam na głowie...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja się w kucyku , którego przerzucam przez poduszkę ;) w warkoczu mi się nie podoba, bo wkurzają mnie włosy rano :p muszę wypróbować patent z olejkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja mam włosy krótkie i raczej lekkie, a i tak wypadają niemiłosiernie po każdej próbie spięcia ich na noc. Nie sprawdzają się żadne warkocze, kucyki, koczki, nic!

    OdpowiedzUsuń
  27. ja probowalam spac w koku ale strasznie mi przeszkadzal i sie rozwalal

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie kok nie dość, że obciąża cebulki, to na następny dzień wyglądam okropnie... :( ale nie znalazłam żadnego sposobu, żeby spać wygodnie i dobrze wyglądać na następny dzień... ubolewam nad tym strasznie!
    Teraz w którymś DOVE jest balsam z drobinkami takimi delikatnymi. Koleżanka ostatnio przyszła usmarowana i wyglądało to nadzwyczaj ładnie :) ale grunt to chyba wielkość tych brokacików.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Rosyjskie maslo ma w sobie bardzo ladne, male drobinki. Maslo ze sklepu leyla ma za duze drobinki i juz nie wyglada to ladnie :(.

      Usuń
  29. Dla mnie najlepszy jest warkocz jeśli chodzi o upięcia włosów do snu, jednak nie lubię tych odgniecen jakie on nadaje :<

    OdpowiedzUsuń
  30. mi zawsze z nocy jest gorąco i muszę związywać włosy, moją najczęstszą fryzurą są włosy podpięte klamrą, tak też często śpię, albo robię na czubku głowy luźnego koka

    PS ładne zmiany na blogu, ja też muszę coś u siebie wykombinować :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Moje włosy lubią kokosową terapię od Orientany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo kazde wlosy sa inne. Moje wole ajurwedyjska kuracje :)

      Usuń
  32. Masz przepiękne włosy :) jestem oczarowany!

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie też kiedyś bolała głowa i cebulki od niektórych upięć na noc, np kok na czubku głowy. Bałam się o kondycję cebulek. Niestety spanie w rozpuszczonych włosach, a nawet w warkoczu sprawiało, że rano dużo gorzej wyglądały. Po mimo strasznych niedogodności robiłam czasami kok. Okazało się, że dyskomfort z czasem zaczął powoli się zmniejszać, więc wiązałam tak włosy na noc coraz częściej. Trudno mi powiedzieć ile to trwało, ale teraz, po roku, ból głowy i cebulek przestał mi w ogóle towarzyszyć. :) Mogę dowolnie zmieniać przedziałek i robić różne upięcia i kiedyś uprzykrzające mi życie dolegliwości się nie pojawiają. Co więcej mam wrażenie, że cebulki się wzmocniły. Może to była dla nich swego rodzaju gimnastyka?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...